IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piccolo Olivo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Piccolo Olivo   Sro Lip 22, 2015 8:08 pm

Nie pokłócili się pomimo wzmianki Vincenta o kuszeniu ciałem, a konkretnie to zgrabnym tyłkiem, w zamian za kolejne zlecenia, które mogłyby przynieść mu pieniądze, sławę i prestiż. Temat do rozmowy dość kontrowersyjny, mimo to Hunter zachował jako taki spokój i grzecznie umknął przed dalszą dyskusją. Po prostu zmienił tory dla konwersacji czyniąc ją nieco milszą. Oczywiście, nadal skupiał się na długowłosym, aby zaspokoić potrzebę skupiania na sobie uwagi towarzysza. Egocentryzm był nieodzowną częścią jego osoby, co po jakimś czasie można zaakceptować, o ile cecha – pozytywna czy nie – nie wdawała się we znaki. Jak na razie starowska miłość do samego siebie raczej nie stanowiła przeszkody w ich relacji, czasem nawet bardzo ją ułatwiała. Drobny komplement wystarczył, żeby wprowadzić gwiazdora w dobry nastrój, ba, nawet wydobywał z niego przyjemny pomruk i to w miejscu publicznym. Zresztą, Vincent od początku miał dobry humor, skoro sam zdecydował się zawędrować stopą do krocza drugiego nastolatka.
- Niby dlaczego ktokolwiek miałby ode mnie uciekać? – spytał spokojnie, choć znał odpowiedź. Po znaleziskach dokonanych w kieszeniach skórzanej kurtki po namiętnych uniesieniach Star mógł wyrobić sobie pewien pogląd, szkoda tylko, że niezbyt prawdziwy. Rzeczywiście Radley nie należał do najprzyjemniejszych typów, lecz to nie było aż tak widoczne na pierwszy rzut oka. Jest młody, całkiem przystojny i według wielu nieco tajemniczy, więc ma powodzenie. Wcale nie obnosi się na prawo i lewo ze swoimi gangsterskimi powiązaniami. – Zresztą, nawet gdyby wszyscy zwiewali, zapewne nie uciekliby ode mnie zbyt daleko – dodał z chytrym uśmieszkiem, nie odrywając wyzywającego spojrzenia ciemnych oczu od rozmówcy. Ten chyba nie jest świadom tego, że ma do czynienia z osobnikiem o naturze myśliwego. Im trudniej osiągnąć cel, tym bardziej Hunter będzie napierał, aby go osiągnąć.
Wyraz twarzy Vincenta na wzmiankę o biednych królikach był bezcenny. Takie oszołomienie wydawała mu się nie przystawać, nawet jeśli jego partner właśnie na taką reakcję liczył. Szkoda, że nastoletnia sława szybko powróciła do spokoju, za to zaczęła też niepotrzebnie drążyć temat. Hunter tylko i wyłącznie dlatego wypadł z wzmianką o dawnym zdarzeniu z dzieciństwa w rezydencji dziadka, aby skutecznie wybić z głowy rozmówcy pomysł o wciśnięciu mu kiedykolwiek jakichkolwiek kociąt.
- Dobijał je dziadek, ale ja chętnie patrzyłem – odparł szybko, wcale nie rozmyślając nad tym, czy wypada mówić takie rzeczy na randce. Prawdopodobnie rujnował atmosferę, z drugiej strony chciał być jak najbardziej szczery z kochankiem.
Krótkowłosy począł dalej masować kostkę, by następnie znów powrócić do zgrabnej łydki. Próba zachęcenia do przyjęcia zaproszenia. Niestety, to zostało odrzucone, zatem i pieszczoty zostały przerwane, a na twarzy gangstera pojawił się ślad poirytowania. Dostał swoistego kosza, a żeby było jeszcze bardziej absurdalnie, stało się to na jego pierwszej randce. Kurwa, tyle się starał i miał pozostać z niczym?! Nic z tego! Już nie zwracał uwagi na jedzenie na swoim talerzu, wręcz ostentacyjnie odsunął go od siebie i chwycił jedynie za szklankę, aby napić się cholernego soku. Gorycz stanęła mu w gardle wraz z trunkiem, kiedy przyszło mu stwierdzić, że ten oto napój mógłby szybko zastąpić dobrą whisky.
- Ostatnio jesteś dość zapracowany – wyrzucił z siebie chłodno, posyłając mu niezadowolone spojrzenie. Szybko odwrócił wzrok, starając się nieco uspokoić i schować dumę do kieszeni. Cholera, nie może teraz się obrazić, gdy połowa drogi już za nimi. To ich randka, powinni się dobrze bawić. – Naprawdę szkoda, że nie możesz się ze mną napić. Znakomita whisky będzie musiała poczekać na inną okazję. Daj mi tylko znać, gdy znajdziesz więcej wolnego czasu.
Z jednej rzeczy nie zamierzał rezygnować nawet ze względu na jakże arcyważną pracę młodej gwiazdki. Pragnął go, chciał z nim spędzić noc i potrzebował seksu. Mógłby mu nawet przysiąc, że nie pozostawi na nim żadnego śladu, byle tylko móc zawładnąć jego smukłym ciałem. Stopa wciąż tkwiąca między jego udami była wystarczającym zapewnieniem dla Huntera, mówiącym, że i Star ma podobne potrzeby, których nie sposób zignorować.
- Chętnie będę ci towarzyszył w drodze powrotnej do domu.
Kolejna propozycja, tym razem już mniej nachalna, taką przynajmniej miał nadzieję Oscar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Piccolo Olivo   Sro Lip 22, 2015 8:08 pm

Hunter bywał taki pewny siebie, pomyślał kąśliwie długowłosy, który był w stanie uciec jak nadalej, tylko po to, aby udowodnić mu, że jednak potrafi ktoś utrzeć mu nosa i zwiać. I to za góry i lasy. Uniósł nieznacznie podbródek i odwzajemnił wyzywające spojrzenie, jednocześnie mrużąc powieki, co nadało mu wizerunku łobuziarskiego kociaka.
- Pomijając twoje hobby, mój drogi, to bywasz bardzo gwałtowny. Chyba, że tylko ja poczułem to na swojej skórze? I uwierz mi, nie każdy jest łatwą zwierzyną, która biega w kółko, zamiast przeć do przodu. Nie wątpię, że masz dobry węch, ale prawdopodobnie do tej pory spotkałeś nie za sprytne jednostki - wyraził swoją dumną opinię, jakoby nie zamierzał zaakceptować swojej prawdopodobnej pozycji w umyśle Huntera i tak było. - Zresztą, nie tylko ucieczkę bierzmy pod uwagę, ale też gryzienie - dokończył gładko i uśmiechnął się uroczo do towarzysza, a uśmiech ten mówił nawet nie waż się, kurwa mać, nie waż oceniać mnie tak nisko, bo pogryzę ci kostki.
Bo nie był byle królikiem, czy jakimkolwiek zwierzęciem, z którego robi się widowisko, żeby na sam koniec go wypchać. Oj, nie!
To oczywiste, że nie dał namówić się na whisky. Jasne, gdyby Hunter zrobił słodkie oczka i ładnie poprosił, to może dałby się namówić, ale nie zamierzał pozbawiać siebie resztek niedostępności. Bo jeszcze Huntesiowi zacznie się nudzić. Nic dziwnego, że skrycie czerpał satysfakcję z irytacji kochanka, choć kąciki ust za bardzo unosiły mu się do góry, to i sam sięgnął po sok jabłkowy, żeby to ukryć. Najprawdopodobniej nieskutecznie, bo nadal miał na tyle dobry humor, że niemal się chichrał do szklanki.
- Oczywiście, że jestem zapracowany, skoro muszę utrzymać siebie i swoje potrzeby, a ty brzmisz jak mąż, którego żona zdradza, a wciska swojemu misiaczkowi kit - prychnął pod koniec, nie mogąc się powstrzymać przed s u g e r o w a n i e m, ba, siedział napuszony od chwili, kiedy uznano, że był do złapania. Niemal jak na wyciągnięcie ręki, co pewnie irytowałoby go o wiele mniej, gdyby był pewien, że rzeczywiście tak NIE jest.
Oczywiście, na zaproszenie na whisky nawet nie musiał odpowiadać, bo to pewne, że był co najmniej chętny. Tylko kiedyś indziej
- Skorzystam z twojej propozycji, ale nie widziałem w pobliżu twojego motoru. Może ukradli? - zapytał uprzejmie i wcale nie kąśliwie, bo dla niego maszyna to maszyna, jak straci się jedną, to można kupić drugą.
A mimo to, nadal miał zamiar motywować Huntera do jedzenia, tym razem mieszając ze sobą składniki, żeby jedzenie było mniej objętościowe, przez co mógł śmiało udawać, że coś zjadł. Praktyka! A wszystko to popijał sokiem jabłkowym.
- Jeśli nie zjesz, szefowi kuchni będzie przykro.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Vincent dnia Czw Lip 23, 2015 4:54 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Piccolo Olivo   Sro Lip 22, 2015 8:09 pm

Rzeczywiście bywał gwałtowny, panowanie nad emocjami nigdy nie należało do jego mocnych stron. Ukrywał tę słabość, tak jak każdą, lecz kumulowanie w sobie negatywnych emocji nie przynosiło dobrych skutków. Jeśli Hunter wybuchał, brutalność wylewała się z niego mocnym strumieniem i skupiała się na jednym celu tak długo, dopóki cała ta agresja nie ustawała sama z siebie, jakby pozbawiana była stopniowo katalizatora. Czasem spokój ducha nie powracała byt szybko, wtedy też ofiara Huntera kończyła w stanie krytycznym w szpitalu. Raz pobił młodego gościa na śmierć gołymi rękoma; od tamtej pory stara się bardziej nad sobą panować. Niestety, nadal jest młody i porywczy, no i coraz bardziej pcha się w ciemne interesy starszego Radleya. Bez ofiar się nie obędzie.
O incydencie w bibliotece chyba obaj nigdy nie zapomną. Star musiał mu to wypomnieć nawet na randce, co wcale nie był subtelnym zagraniem. Krótkowłosy zmarszczył brwi, jednak szybko powrócił do neutralnego wyrazu twarzy, a po chwili uniósł kąciki ust w chytrym uśmieszku, kiedy dostrzegł, jak rozmówca szykuje ząbki i ostrzy pazurki do ataku. Cóż za idealna gra aktorska. Z pozoru spokojny, a w środku aż się w nim gotowało, gdy tylko wyczuł zagrożenie. Zbyt późno dostrzegł, że stał się ofiarą w rękach doświadczonego drapieżnika. Być może łudził się, że rozdaje karty, tymczasem to Hunter trzymał go w garści.
- Nie musisz się denerwować, nie wątpię w twój spryt – odparł z rozbawieniem, nie odrywając od niego dumnego spojrzenia. – Poza tym, nie mam zamiaru zbyt szybko cię złapać, kiedy sama gonitwa jest już wystarczająco ekscytująca.
Wcześniej nawet nie śmiałby porównywać go do niegdyś wypchanego przez dziadka królika, teraz jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że znów osiągnął cel łowcy. Zdobył kolejne trofeum w postaci zmysłowego Vincenta. Tej nocy również chce go wziąć w posiadanie, aby zarówno sobie, jak i jemu udowodnić, że łączy ich już prawo własności. Wielki panicz stał się jego. I choć teraz to go bawi, gdyż nie dowierza, pewnego dnia dostrzeże powagę sytuacji. Może już dostrzega, skoro czuje się zagrożony.
- Czyli widzisz we mnie zazdrosnego męża, a siebie postrzegasz jako atakowaną żonę? – spytał drwiąco, szczerząc się przy tym głupio. Szybko jednak przybrał na powadze i przechylił się do przodu nad stołem, aby zmniejszyć między nimi dystans, a kolejne słowa wypowiedział zmysłowo niskim, lekko wibrującym głosem. – Powiedzmy, że zaliczyliśmy już małżeńską kłótnię, więc za kilka chwil powinniśmy zacząć się godzić w łóżku. Jako idealna żona chętnie rozchylisz dla mnie nogi i zechcesz pode mną jęczeć.
Wzmiankę o rzekomej kradzieży motocykla przyjął ze stoickim spokojem. Chyba nic nie było mu już w stanie zepsuć humoru. Z uczuciami szefa kuchni też się nie liczył, dlatego powstał na równe nogi i bez słowa oddalił się od stolika, aby złapać kelnerkę i uregulować rachunek. W drodze powrotnej do towarzysza zamówił też taksówkę, naciskając przy tym na szybkość usługi. Szybko powrócił do długowłosego, pochylił nad nim i musnął subtelnie ustami jego policzek.
- Taksówka zaraz będzie – wyszeptał mu wprost do ucha, po czym wyprostował się i wyciągnął ku niemu pomocną dłoń, aby pomóc mu wstać z krzesła. Doprawdy, czasem potrafi być czarującym dżentelmenem, o ile chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Piccolo Olivo   Czw Lip 23, 2015 5:37 am

Vincentowi zabrakło słów na ten nowy poziom bezczelności. W następnej chwili począł analizować swoje ostatnie zachowanie, żeby znaleźć błąd, bo musiał być, skoro kochanek tak nadmuchał ego, że zaraz odleci stąd na baloniku. Westchnął ciężko i przetarł twarz dłonią w odpowiedzi, bo to wszystko przez randkę, bo co innego, ale to bardzo miłe, że w takim razie, Hunter wziął ją poważnie.
I tak. Długowłosy poczuł niespodziewaną empatię z maltretowanymi żonami w domu, tylko, że jemu nie zdążył się wyrobić syndrom sztokholmski w porównaniu do tych biednych, bardzo biednych panienek. Wobec tego ściągnął brwi w geście męczennictwa i przytaknął, chociaż było to bardzo teatralne. Mąż zadecydował się naruszyć prywatność w miejscu publicznym i wypowiedzieć jeszcze bardziej bezczelne słowa.
Vincent już nie był napuszony.
Był najeżony w cholerę.
Przełknął wyzwiska i uśmiechnął się czarująco, jednocześnie lekko przechylając w głowę w bok i już miał coś równie uroczego odpowiedzieć, ale ten bez słowa wstał i się oddalił. Vincent miał jeszcze nadzieję, że poszedł tylko do toalety, inaczej jego próby motywacyjne spełzłyby na niczym.
I, jakże inaczej, tak było.
Za to został przyjemnie zaskoczony niespodziewanym i jakże delikatnym pocałunkiem w policzek, że aż się obejrzał i musiał sprawdzić, czy to aby na pewno ta sama osoba. Powoli zamrugał oczami na widok wyciągniętej ku niemu dłoni i przyjął ją, nie omieszkając uważnie przyglądać się towarzyszowi. Koniec końców chwycił go mocniej i zaraz pocałował w usta, co prawda krótko i płasko, ale bardzo mocno, a następnie przestał wbijać im zęby w wargi i stał się odrobinę delikatniejszy, zaledwie obejmując górną wargę swoimi dwiema.
I nadepnął jego stopę obcasem swoich eleganckich butów. Porządnie i boleśnie. Od razu oderwał się i posłał czarujący uśmiech. Pozbierał się i tm oto akcentem wyszedł z restauracji.
Taksówka. Żeby mu marniejszy Romeo się znalazł.
Oparł się plecami o ścianę i wyciągnął papierosy, bo - aż nie wiedzieć  czemu - aż zęby mu drętwiały przez brak tytoniu. Zaciągnął się porządnie i wypuścił powoli dym. Był silny wiatr, wobec czego, kiedy Hunter znalazł się na horyzoncie, przygarnął go do siebie i zrobił z niego ludzką ścianę przeciw-wietrzną.
- Może papierosa? - zapytał, ponownie się zaciągając. Och, Vincencie, ty romantyku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Piccolo Olivo   Czw Lip 23, 2015 9:15 pm

Właśnie takiego wyrazu zaskoczenia na tej pięknej twarzy oczekiwał, kiedy z własnej nieprzymuszonej woli zaczął zachowywać się niczym dżentelmen. Przy pocałunku złożonym na policzku towarzyszył mu cień uśmiechu skryty w kącikach warg oraz żywa iskra w spojrzeniu tych ciemnych oczu. I był nawet w stanie przy ujęciu drugiej dłoni pochylić się i musnąć jej wierzch, gdyby tylko dano mu taką szansę. Jednocześnie gdzieś w czeluściach umysłu pojawiła się myśl, iż podobny gest mógłby uwłaczać dumie towarzysza. Hunter na jego miejscu raczej nie chciałby być traktowany niczym kobieta, a więc zbyt pieszczotliwie, z drugiej strony on i Vincent byli inni. Długowłosy miał pełne cechy, które mogłyby świadczyć o tym, że chce być traktowany niczym księżniczka. Panicz z dziewczęcymi ciągotami ku kosmetykom i ubraniom. Och, i właśnie posłał tak przenikliwe spojrzenie, dzięki czemu Radley mógł na krótką, jakże ulotną chwilę zatonąć w niebieskiej głębi oczu.
Tego namiętnego pocałunku kompletnie się nie spodziewał. Tak, pozwalali sobie nieraz na zbliżenia w miejscach publicznych, jednak tym razem wydawało się, że byli nieco zbyt odsłonięci ku uciesze ciekawskim spojrzeniom. Ale chyba żaden z nich nie był w stanie jakoś specjalnie się tym przejąć, zwłaszcza, że pocałunek był krótki i niezwykle drapieżny, jakby stanowił obietnicę dla zwieńczenia tego wieczoru chwilami uniesień w łóżku. Bądź na kanapie, jeśli Star nadal ma awersję do dzielenia swego łoża z drugą osobą. Niestety, nadepnięcie na palce obcasem zakończyło przyjemność i raz a dobrze ucięło spekulacje o kontynuowania randki w apartamencie młodego gwiazdora. Dziś zbyt mocno została urażona jego duma, a wszystko przez to, że poczuł się zagrożony. Zaraz na twarzy Huntera zagościł chytry uśmieszek i wyszedł na zewnątrz za swoim towarzyszem.
Zaczął palić. Czyżby z nerwów? Hunter zaraz stał się żywą tarczą przed wiatrem, który zaczął przeszywać nastolatka na wskroś. Jakże wielce pożałował tego, że mimo wszystko nie wziął kurtki, ponieważ cholerna koszula nie stanowiła najcieplejszego okrycia w taką pogodę. Na pytanie mruknął coś niewyraźnie, po czym odebrał kochankowi papierosa i zaciągnął się, następnie palce wolnej dłoni wsunął między długie kosmyki włosów i przyciągnął do siebie drugą twarz, żeby łakomie wpić się w drugie usta i przekazać im dym nikotynowy, jaki to zmieścił w płucach. A potem łakomie oblizał te wspaniałe wargi.
- Dziękuję za poczęstunek – rzucił zmysłowo niskim głosem, kiedy tylko zakończył ten pocałunek o smaku papierosa. Odsunął się, jednak nadal stanowił bezpieczną przystań dla towarzysza uwalniającą od bezlitosnych podmuchów wiatru. Taksówka przyjechała, wówczas Hunter pomógł do niej wejść swojemu towarzyszowi, przytrzymując jego dłoń. Zrealizował swój pomysł - nieco ryzykowny, gdyż narażający go na śmieszność – i pochylił się, aby ucałować wierzch bladej dłoni. Kiedy już się wyprostował, śmiało zajrzał w tęczówki kochanka. Ich randka dobiegła końca i nie skończy się na seksie. Wielka szkoda.
- Zadzwoń, gdy już zechcesz, żebym cię złapał – rzekł na pożegnanie, po czym puścił mu oczko. Ostrożnie zamknął za nim drzwi i zwrócił się do kierowcy taksówki, podając mu banknot o wysokim nominale wraz z wyraźnie wyartykułowaną prośbą o odwiezienie jego skarbu pod sam dom. Samochód odjechał, a Hunter pozostał sam. Zaklął pod nosem na ten pieprzony wiatr i wolnym krokiem ruszył wzdłuż ulicy, wyciągając zaraz komórkę. Wybrał jeden z numerów i zadzwonił, aby załatwić sobie szybki transport. Po dziesięciu minutach sam odjechał, uciekając przed chłodem do ciepłego wnętrza pojazdu.

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piccolo Olivo   

Powrót do góry Go down
 
Piccolo Olivo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Restauracje-
Skocz do: