IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Victoria Metro

Go down 
AutorWiadomość
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Victoria Metro   Sob Gru 21, 2013 1:26 pm

Najbardziej uczęszczana w Londynie stacja metra podziemnego. Metro podzielone jest na dwie części. Starsza z nich budowana była metodą odkrywkową i prowadzi do stacji podziemnych jak i nadziemnych. Nowsza zaś prowadzi sieć podziemnych tuneli przez niemal całe miasto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasper Moore

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 05/03/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Pią Mar 07, 2014 2:34 am

Nie mógł nazwać tej roboty wybitnie trudną, jednak stanie na bramkach przez parę godzin z pewnością nie należało też do tych najprzyjemniejszych; zwłaszcza, gdy noga dokucza ci cholernie, jakby złośliwie uwzięła się i na zawołanie promieniowała pustym bólem w kontuzjowanym stawie. I jeszcze jakoś by to było, gdyby nie zalało mu świec. Samochód stał więc od tygodnia w warsztacie, a on chcąc nie chcąc, codziennie integrował się z całą tą bezmyślną tłuszczą gnającą przez miasto.
Także i tutaj dostawał kurwicy poziomu horyzontalnego, gdy wciśnięty między okno a jakiegoś starszego gościa śliniącego się na widok panienki przy drzwiach próbował liczyć do stu, żeby uspokoić niepokojąco drażniące świadomość wstępne objawy ataku paniki. Po ostatniej misji w Afganistanie przechodził dość ostry epizod stresu pourazowego, a że akurat w porywie irracjonalnie dobrego humoru nie wziął swoich antydepresantów - i teraz płacił za własną głupotę.
Drzwi otworzyły się na przedostatniej stacji, a ludzi zaczęło ubywać. Także i on ruszył się w końcu, orientując w ostatniej chwili, że to jego przystanek i powinien zmobilizować się do myślenia, zanim rutynowa podróż do domu zakończy się przygodnie.

No i faktycznie, chyba jakieś piekielne fatum ciążyło nad nim tego wieczora, bo gdy przeszedł korytarzami za peronem do tunelu prowadzącego na jego dzielnicę i zatrzymał się aby odpalić papierosa, usłyszał czyjś krzyk, siarczyste przekleństwo i odgłos szamotaniny.
Przy wylocie naciął się na jakąś blondynkę, zdyszaną jak cholera, na dodatek... zaraz. To ta z metra, stojąca przy drzwiach parę metrów od niego! Ależ musiał w takim razie kuśtykać, skoro wyprzedziła go tak drobna kobietka. Nie w porę załapał, że ktoś wyrwał jej torebkę, więc nie było najmniejszego sensu szukać po nocy winnego; zwłaszcza, że uliczki rozchodziły się tutaj jak pajęcza sieć na wszystkie strony.
-Nic pani nie jest? Nie nie, nie wychodź.
Skonstatował jak dziwnie musiało to zabrzmieć, stąd zaraz wyjaśnił, że tak będzie bezpieczniej. Skrzywił się nieznacznie, gdy przyszło mu oprzeć przez chwilę ciężar swojego ciała na promieniującej bólem nodze. Zemdliło go przez chwilę, ale mężczyzna przełknął to jakoś i skupił się na sytuacji. Dziewczę nie wyglądało na wielce pokrzywdzone, choć teraz zwrócił uwagę na jej stan psychiczny. Jasper zdążył jedynie unieść rękę po swój telefon, gdy pojął, iż właścicielka rozkosznie długich nóg oscyluje już na granicy małej histerii.
-To naprawdę nic... nie ucierpiała pani, tak? Chryste. Kobieto, spójrz na mnie, zapomnij o tej torebce. Oddychaj.
Kompletnie nie potrafił odnaleźć się w roli mediatora czy w tym wypadku - osoby będącej w stanie podratować słabe morale. Po krótkiej chwili w której starał się cokolwiek zawojować, odpuścił i podrapał się po zarośniętej szczęce.
Moore, ty nieczuły chuju. Wymyśl coś, presto.
-Chcesz zadzwonić? Mieszkam tu zaraz, zrobię herbaty.
Geniuszu. A teraz miej nadzieję, że nie uzna tych kulawych przejawów dobrych intencji za marną próbę wykorzystania sytuacji.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Pią Mar 07, 2014 1:46 pm

Ostatecznie Chris nie znalazł swojego brata. Londyn to duże miasto, a gdy ktoś chce w nim zniknąć, nie potrzebuje dużo wysiłku. Łatwo jest się wtopić w tłum. Ogłoszenia o zaginionych ludziach nie pojawiały się bez powodu. Oczywiście, starszy Daniels nie powinien był się tym specjalnie przejmować. W końcu współwłaściciel mieszkania poszedł na własne życzenie, nie wypił wielu drinków, a poza tym... Zawsze wracał. Nie zostawiłby Christiny samej.
Co nie zmieniało faktu, że blondyn się przejął. Jak zawsze zresztą. Był na tyle roztrzęsiony, że wsiadł do złej linii metra. Potem ktoś ustąpił mu miejsce, więc usiadł na parę przystanków, obok niechlujnie wyglądającego mężczyzny, który obserwował go zachłannym wzrokiem. Pierwszą, dość trzeźwą myślą Chrisa było, że facet miałby niespodziankę, gdyby chciał go zgwałcić. Teoretycznie to powinno mu poprawić humor, ale w praktyce doszedł do wniosku, że ten dzień naprawdę nie jest jego. Powoli, ale nieuchronnie zbliżał się do swojego stanu depresji. A wszystko przez to, że chciał wyjść z bratem do klubu!
Wyjął z torebki chusteczkę i w pierwszym odruchu niemalże przetarł nią twarz. W ostatniej chwili przypomniał sobie, że ma makijaż i niewskazanym by było pozbywanie się go. Szczególnie tu, w metrze. Jeszcze ktoś by go poznał, albo przynajmniej zaczął kojarzyć. Uczniowie lubili się pałętać pod nogami wtedy, kiedy nie było takiej potrzeby. Zadowolił się dociśnięciem rąbka materiału do kącików oczu, wysuszając pojawiające się, pierwsze łzy. Zostawił go, samego, na pastwę losu! I chociaż powiedział, że wróci, kłamstwo było widoczne w jego oczach. A przecież wiedział, że Chrissy nie czuł się specjalnie pewnie. Może niepotrzebnie udawał w barze, że wszystko ma pod kontrolą? Ollie uznał, że jest niepotrzebny i zniknął. Tak, to była tylko jego wina i powinien sobie z nią poradzić.
Odetchnął powoli i rozejrzał się po pustoszejącym szybko wagonie. Drzwi zostały automatycznie zamknięte, a wtedy dostrzegł nazwę stacji. Stanowczo nie tą, którą powinien mijać. Tak, to nie był jego dzień.
Wstał z miejsca, wyminął faceta, który ewidentnie wlepił wzrok w jego tyłek, i przesunął się do drzwi. Wyszedł stosunkowo szybkim krokiem, rozglądając po tunelu i szukając odpowiedniej nazwy. Po tylu latach mieszkania w Londynie wciąż potrafił w nim zginąć. Orientacja godna kobiety, bez dwóch zdań. Dlatego nigdy nie będzie mógł opuścić swojego miasta. Nie poradziłby sobie.
Nie, żeby nie miał kłopotów i tutaj. O, proszę bardzo, dopadł go jakiś oblech i złapał za ramię.
- Panienka się zgubiła? Może pomóc? - Zarechotał nieprzyjemnie, wydzielając wyraźny zapach taniego wina, którego musiał wlać w siebie dobre parę litrów. - Za drobną opłatą... - Rzucił tak niewinnie, jak tylko może to zrobić facet o bliżej nieokreślonym wieku, zbliżonym jednak, sądząc po zaroście, bardziej ku pięćdziesiątce, niż dwudziestce. Uścisk za to miał zaskakująco mocny. Chris był pewien, że się od niego tak łatwo nie uwolni, więc zsunął torebkę z ramienia i rozpiął zameczek... A zbir tylko na to czekał. Wyrwał mu ją z rąk i pognał do przodu. Reakcja blondyna była natychmiastowa. Nie musiał się zastanawiać. Miał tam swój dowód, swoje pieniądze, swoją kartę, swój TELEFON... Wszystko, co było super cenne dla jego osoby, szczególnie, że na koncie miał kasę, którą zbierał na operację.
Mimo obcasików ruszył za mężczyzną, za co zaraz przyszło mu zapłacić. Stacja metra była brudna, śliska i ogólnie niestworzona do wyścigów, przez co wylądował na ziemi. Gdy się uniósł, facet zniknął z pola widzenia. A zamiast niego pojawił się kolejny, tym razem przypominający bardziej zbira, niż bezdomnego. Świetnie, w końcu jeszcze nikt go dzisiaj nie zgwałcił fizycznie (tylko wzrokiem). W pierwszej chwili poczuł rezygnację, a w drugiej... Lekką panikę. Nie miał dzisiaj szczęścia do facetów, więc co mógł zrobić, jak zareagować na jego stwierdzenie? Nieznajomy zatarasował jedną drogę ucieczki, a druga wiązała się z obróceniem na pięcie o dokładnie sto osiemdziesiąt stopni. A tego nie chciał robić, metro odjechało i ludzi nie było nigdzie widać. Z tego, co kojarzył, ten tunel, w którym się znaleźli, nie był zbyt często uczęszczany przez normalnych śmiertelników.
Spojrzał na bruneta, gdy ten znowu zaczął do niego mówić. Uspokoił oddech, faktycznie zdając sobie sprawę, że jest przestraszony. Za dużo emocji jak na jeden dzień. Nawet się nie zorientował, kiedy z jego oczu popłynęły pierwsze łzy. Wytarł je pospiesznie dłońmi, cofając się o dwa kroki od mężczyzny i próbując ocenić, co robić. Nie miał pieniędzy. Biletu. Z metra wyjść musiał tak, czy inaczej, żeby przedostać się do odpowiedniej części. Potrzebował pomocy, a facet, mimo że zbirowaty (może jakiś podstarzały punk, albo metal?), zdawał się nie zamierzać go skrzywdzić. Cóż, mógł po prostu z nim wyjść, a potem zwiać gdzie pieprz rośnie.
- Dobrze - mruknął, starając się przybrać możliwie najniewinniejszą minę i najbardziej dziewczęcy głosik. - W którą stronę pójdziemy? - spytał, rozglądając się niepewnie po tunelach. Oby kierunek w miarę mu odpowiadał. Jeszcze nie wiedział, co powinien zrobić, gdzie pójść, skoro jedyną bliską mu osobą był brat, znajdujący się bóg wie gdzie i mogący wrócić do mieszkania bóg wie kiedy. Chyba... Musiał skorzystać z propozycji telefonu. Jeśli wcześniej nie zostanie zgwałcony, he, he, he.
Uśmiechnął się z trudem, wycierając kolejne niesforne łzy i przesuwając luźno pozostawione włosy bardziej na swoją twarz, by zakryć beznadzieję. Nie czuł się pewnie przy obcym.
Powrót do góry Go down
Jasper Moore

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 05/03/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Pią Mar 07, 2014 7:32 pm

[z/t x 2 ---> Tutaj ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Czw Kwi 02, 2015 7:54 pm

Plan był, dostać się w miejsce możliwie jak najdalej oddalone od uczelni i do tego, by było w nim bezpiecznie., jednak nie bardzo było pomysłu na ową kryjówkę.
Nie znał Edrica, ale nie mógł ryzykować, by podczas „porwania” coś się mu stało. Oddalając się od bramy szkoły i powoli zwalniając tempa, zastanawiał się gdzie mogą się schować i poczekać do końca zajęć. Poznanie go z jego znajomymi mogłoby się skończyć bardzo źle, odwiedziny w lokalu by nie przeszły, od razu widać, że są niepełnoletni,  jego matka od razu zadzwoniłaby do szkoły.... Została jedna opcja- John Stewart. Wyciągnął telefon i napisał krótkiego sms'a i nie spodziewając się szybkiej odpowiedzi, schował go z powrotem do kieszeni kraciastych spodni.
- Nigdy nie kusiło Cię, by przez jeden dzień zrobić sobie wolne od tej nudnej, pełnej sztywnych zasad budy? - odezwał się po długiej chwili ciszy do Edrica i puścił jego ramię, nie miał zamiaru trzymać go za nie przez całą drogę, chociaż nie wiele obchodziło go zdanie ludzi na jego temat, zdecydował, że tak będzie bardziej komfortowo dla fioletowowłosego. Przecież go porwał prawda, wątpił, by jego sama obecność sprawiała tamtemu przyjemność. - Wiem, że wiele osób z Royal odpowiedziałoby, że nie, ale ty wydajesz się nieco inny od tej gromadki - uśmiechnął się lekko.- Dlatego... - zamilkł na chwilę i skrzywił się- prooszę cię o ten jeden dzień.
Oczywiście, że jeśli chłopak się nie zgodzi i tak zdobędzie to czego chce, tylko w tej chwili nie miał ochoty osiągać tego pięściami. Czyżby zaczął dorastać, a może stał się bardziej leniwy? Czy obecność Edrica działała na niego w ten sposób, że zdobył się powiedzieć proszę, całkiem szczerze? W tym momencie się tego nie dowiemy, bowiem przed nimi pojawiły się schody w dół,  Aiden nie czekając na odpowiedź ruszył, pociągając delikatnie Edrica za rękaw.
Aby dostać się na West End musieli skorzystać z podziemnego metra. Czekało na nich 11 linii, 270 stacji i około 3 milionów podróżnych. Aiden nie przepadał za tym sposobem przemieszczania się, ale wolał to od pedalskich, jego zdaniem, czerwonych autobusów i rozwrzeszczanej gawiedzi pstrykającej im miliardy zdjęć. Nie chciał w to wierzyć, ale czasami przychodziła mu na myśl, że mógł być uwieczniony na czyjejś fotografii i znajdować miejsce w rodzinnym albumie podpisanym „Wycieczka do Londynu” (oczywiście nie koniecznie podpisanym po angielsku). Metro również robiło wrażenie, ale nie robiono tu tyle zdjęć. Dyskretnie pilnując towarzysza zakupił dwa bilety, ten przeznaczony dla Edrica podał mu dopiero by bramkach.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Sob Kwi 04, 2015 8:13 pm

Biegnąc, wyrównał oddech i nie zadawał więcej pytań, nie chcąc wypaść z rytu, który pozwalał mu zminimalizować prawdopodobieństwo złapanie kolki czy większej zadyszki. W duchu dziękował, że nadal jest w stanie w miarę regularnie biegać mimo nawału zajęć. W innym wypadku już dawno zacząłby ich spowalniać. Chociaż z drugiej strony, być może wówczas szybciej dowiedziałby się o co w tym wszystkim chodzi.
Przez całą drogę, starając się nie trącać przypadkowych przechodniów i nie potknąć przez przypadek o własne nogi, dokładnie przyglądał się przemierzanej trasie. Nie chciał wpakować się w nic głupiego... Tylko czy już aby nie było przypadkiem za późno? Nawet jeśli mogło się to skończyć siniakami, przez cały ten czas miał możliwość zatrzymania się, wyrwania i zawrócenia. bądź zażądania wyjaśnień. Dlaczego więc tego nie zrobił? Sam nie wiedział. Być może chodziło o zwyczajną ciekawość? Zaintrygowanie?
Gdy wreszcie zwolnili, Edric poczuł, że jednak bądź co bądź udało mu się trochę spocić. Przemierzyli spory kawałek w szybkim tempie nim dotarli w okolice stacji metra, więc w sumie nie ma się co dziwić. Właściwie fakt, że ich celem stało się metro, okazało się go nie dziwić aż tak bardzo, po tym co zasugerował mu Aiden, przełamując ciszę między ich dwójką.
- Masz na myśli... Wagary? – odezwał się powoli i choć zabrzmi to strasznie lamersko, prawda była taka, że Shepard nigdy jeszcze nie wagarował. Rzadko kiedy w ogóle zdarzało się, żeby spóźnił się na zajęcia, więc co tu w ogóle mówić o celowym ich opuszczaniu? Nie chodziło o bycie kujonem. Uczył się dobrze. Nie jakoś kosmicznie wybitnie. Nie lubił wysuwać się zanadto przed szereg, a poza tym zawsze starał się znaleźć czas na pracę dorywczą i oczywiście wizyty w nowym domu rodzinnym z wyszczególnieniem tych spotkań ze względu na młodszą siostrę, ale i tak stawiał sobie dostatecznie wysoką poprzeczkę. Zrywanie się zatem z zajęć nie wchodziło w grę. Aż do teraz.
- ... – przeczesał rozwichrzone jeszcze bardziej niż zazwyczaj włosy. Kiedy dochodziło do momentu w którym trzeba odmawiać innym – był w tym koszmarnie kiepski. Nigdy mimo to nie zgodził się na ucieczkę z zajęć po to, żeby wybrać się na piwo lub pograć po cichu w gry na czyimś mieszkaniu. Pewnie dlatego, że też żaden z kolegów nie naciskał zanadto. O wiele bardziej podobało im się, gdy mieli od kogo pożyczyć później notatki. Teraz wyglądało to zupełnie inaczej.
- Nie jestem do końca pewien jaką „inność” masz na myśli... – mruknął, postępując kolejne kroki w ślad za nim. - Może... Skoro to jeden raz... – dodał niepewnie. - Rany... – westchnął wreszcie ciężko, bo widząc tak szczerze proszący wyraz na twarzy blondyna, musiał się tym razem złamać. - Powiedz, od początku to planowałeś? Tam na basenie... To było udawane? – bo jeśli tak, uzna Aidena za wybitnego aktora. Edric łatwo wyłapywał kłamstwa u innych, lecz rzadko zarzucał je na głos. Głównie przez fakt, iż nie znosił się kłócić. Wolał załatwiać sprawy w miarę pokojowo, bądź zgodzić się z drugą ze stron dla świętego spokoju.
Przyjmując bilet, jeszcze się wahał i było to dość widoczne. Przez bramkę również przeszedł trochę rozkojarzony, acz z drugiej strony w dalszym ciągu ciekawy i być może... Podekscytowany?
- Dokąd chcesz tak właściwie jechać? - prawdopodobnie rozgadał się z lekkiego stresu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Nie Kwi 05, 2015 12:08 pm

Aiden nie miał najmniejszych problemów z przeciskaniem się wśród przechodniów, a tempo jakie utrzymywali przez dłuższą drogę wcale nie przyprawiało go o zadyszkę, pomimo wielu czynników, jakie mogły na to wskazywać, był w całkiem dobrej kondycji. Jeśli istniałyby „biegi przełajowe” po Londynie,  miał by spore szanse na zdobycie podium.
Słysząc pierwsze pytanie Edrica, wypuścił głośno powietrze nosem próbując stłumić śmiech.
- Tak mam na myśli wagary – powiedział głośno mijając elegancką staruszkę odzianą w płaszcz Chanell i trzymającą pod pachą pudla, uśmiechnął się i zakrył usta dłonią jakby powiedział bardzo niegrzeczne słowo. Miał tak dobry humor, że niekiedy zamiast zwykłych kroków podskakiwał. Czyżby Shepard nigdy nie opuścił zajęć z własnej woli?  Mogło to oznaczać, że Aidena dosięgnie zaszczyt rozdziewiczenia chłopaka w tej sprawie... i w jakiś sposób sprawiało mu to przyjemność. Wyciągnął rękę w stronę psa, który zawarczał przyprawiając jego właścicielkę o odrazę dla zachowania dzisiejszej młodzieży i zmuszając ją do skomentowania jej ubioru. Rozpromieniony Aiden odwrócił się do Sheparda idąc teraz tyłem i wskazał na oddalającą się kobietę pokazując palcem przy czole, że ta ma coś nie tak z głową.
- No jasne, że tylko jeden raz. Przynajmniej liczmy, że tak będzie. Zakazany owoc smakuje najlepiej... – mrugnął i odwrócił się na pięcie, nie wystawiając więcej szczęścia na próbę.- A. - kontynuował nieco głośniej przeciskając się wśród tłumu- A, tak. Plan powstał w mojej głowie od razu kiedy zanurzyłem stopę w tej cholernej wodzie! Miałem szczęście, że trener wybrał ciebie, a nie na przykład tego... - popukał się w czoło próbując sobie przypomnieć i zatrzymał się stając na właściwej stacji, na którą za kilka minut miało przyjechać metro.- Matta?

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Pon Kwi 06, 2015 6:45 pm

Z niepokojem rozglądając się dookoła, prędko przycisnął palec wskazujący do swoich ust w uciszającym geście, nie chcąc żeby Aiden aż tak głośno manifestował ich „nie do końca grzeczne” poczynania. Było mu co prawda głupio, że być może zachowuje się nieco zbyt strachliwie w stosunku do czegoś tak niegroźnego w gruncie rzeczy, ale w Australii naprawdę bało się trafić na któregoś z przedstawicieli władz, gdy uciekało się właśnie na miasto lub pogranicza. Dodatkowo dochodził do tego super-bonus w postaci grzywny dla rodziców. Co najśmieszniejsze, matka Edrica była pełną gębą za tym, aby ten od czasu do czasu pozwolił sobie na trochę luzu tego typu, ale już do płacenia za jego wybryki to by się raczej nie garnęła z podobnym zapałem. „Wagary? Oczywiście! To zdrowie u chłopców w twoim wieku! Ale niech cię tylko złapią-...” I właśnie to magiczne: „niech” przeważało wówczas szalę. Teraz sprawy wyglądały inaczej, acz uprzedzenie pozostało. Dobrze, że chociaż Aiden wydawał dobrze się przy tym bawić, trochę też pewnie przy tym naigrując się z niego. Nie przeszkadzało mu to jednak. Jego dobry nastrój sprawiał, że i Shepard z czasem zaczął się na nowo rozluźniać. Musiał nawet przytknąć dłoń do ust, aby stłumić śmiech powodowany zachowaniem blondyna.
- W końcu na kogoś wpadniesz. – upomniał go, unosząc lewy kącik ust w drobnym uśmieszku. - To może zabrzmieć dziwnie, ale brzmisz teraz zupełnie jak moja matka. – splótł dłonie za plecami – ”Zakazany owoc”, huh?
Pomyślałby kto, że zwyczajowym zadaniem, wręcz obowiązkiem rodzica, jest przestrzegać dzieci przed podobnymi wybrykami. Lecz z jego matką było inaczej. Uważała, że każdemu chłopakowi potrzebna jest szkoła życia. Że należy się wyszaleć za młodu, tak jak ona to robiła. Ojciec zwykł na temat podobnych kwestii milczeć, nie chcąc się narazić na jej gadanie wraz ze wzrokiem bazyliszka.
- Aiden! – syknął znowu bardziej nerwowo i szturchnął go lekko w ramie. - Nie musisz mówić tego tak głośno. – westchnął w myślach. - I pytam poważnie. Nie lepiej było w ogóle nie przychodzić na zajęcia? – rozejrzał się znowu po stacji i wyciągnął zakupiony przez Aidena bilet, aby sprawdzić przez jakie perony będą przejeżdżać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Pią Kwi 10, 2015 3:13 pm

Brzmienie jak czyjaś matka, nie było chyba komplementem, prawda?
- Spokojnie, jeśli nie złapali nas na terenie szkoły, są małe szanse, że złapią nas tutaj. Więc... - na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech odsłaniający większość zębów - ...wagary, wagary, wagary, wagary, wagary - zaczerpnął tchu i nachylając się do ucha Edrica - wagary, wagary, wagary, idziemy na Wagary, wagary, Wagary, wagary, wagary - wyliczanka nabierała na melodyjności, ale blondynowi powoli zaczynało brakować tchu... - Wagary, wagary, WAGARY! - wykrzyczał nie przejmując się panującym zgiełkiem ilością ludzi, która chwilami pojawiała się i znikała za drzwiami pociągów, zamilkł na chwilę. Poprawiając grzywkę, która opadła mu na oczy, posłał kolejne mrugnięcie fioletwłosemu i klepnął otwartą dłonią w kark, rozejrzał się i zabrał dłoń.
- Widzisz nic się nie stało. A  celem naszej podróży jest apartament  mojego starego na West End. - oczywiście, że dostrzegł zerknięcie na bilet, a nie była to jakaś wielka niespodzianka, więc mógł zdradzić ją wcześniej. - Nie jest to zbyt daleko, ale nie lubię przemieszczać się na piechotę. Wysiadamy na Baker Street i jesteśmy.
Kiedy z ust Aidena padła nazwa peronu z głośnika rozległa się flegmatyczna angielszczyzna, którą mówiła spikerka, wymieniająca powoli wszystkie stacje, przez które przejeżdżało metro.
- Wsiadamy. - uprzedził i stanął przed automatycznymi drzwiami, które za chwile otworzyły się z trzaskiem i wskoczył w głąb przedziału, by zająć miejsca.
Wycieczka właśnie się rozpoczęła.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Metro   Pią Kwi 10, 2015 7:34 pm

Gdyby Aiden znał matkę Edrica, pewnie owe porównanie, wcale a wcale by mu nie przeszkadzało. Shepard chyba zapomniał jednak wziąć pod uwagę faktu, że zazwyczaj miało się zupełnie inne podejście do podobnych sformułowań. W każdym razie miał nadzieje, że Aiden się nie myli. I zapewne gdyby nie to co tamten postanowił odegrać w chwilę potem, zdecydowałby się podzielić tymi myślami. Tymczasem czerwony z zażenowania za nowo poznanego kolegę, zaczął go uciszać:
- A-Aiden...! Szsz! D-Daj spokój! Przestań! – starał się go uspokoić nerwowym, naglącym szeptem. Niestety nie wyglądało na to, aby tamten cokolwiek sobie z tego robił. Powtarzał to jedno słowo wciąż i wciąż, aż nie zdecydował się z nim rozedrzeć. Wtedy już Edric zdecydował się zastosować bardziej bezpośrednie metody i przytknąć dłoń do jego ust. Acz co opuściło usta blondyna, raczej do nich nie wróci. Mijający ich tłumnie ludzie, obracali się i popatrywali na nich. Jedni ze zdziwieniem, inni niedowierzaniem, kolejni z irytacją lub niechęcią, jeszcze inni z politowaniem tudzież rozbawieniem. Shepard właśnie odniósł wrażenie, że uszy nie paliły go tak od czasu ostatniego obiadu rodzinnego u wujostwa w Australii, kiedy to matka powiedziała przy wszystkich, że mógłby wreszcie zacząć przyprowadzać jakieś laski na noc do domu i zacząć ich z racji tego spławiać, bo boi się, że jeszcze w młodym wieku skończy jako impotent, a ona wszakże czeka na wnuka.
Z racji, że blondyn skończył, odciągnął rękę niespełna sekundę po tym jak ją przytknął.
- Miejże litość. – odetchnął i zaczął się zastanawiać... Dlaczego apartament? Jeśli Aiden zamierzał po prostu wrócić do siebie, to jaki sens był z ciągnięcia z sobą jego? I czy aby nie będą przeszkadzać mężczyźnie, gdyby okazało się, że go zastaną na miejscu?
To wszystko nadal wydawało się strasznie dziwne, lecz pchany ciekawością, wsiadł z nim do pociągu.

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Victoria Metro   

Powrót do góry Go down
 
Victoria Metro
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Victoria
» Victoria Rose
» Victoria Valerious

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Komunikacja miejska-
Skocz do: