IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Victoria Station

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Pią Gru 26, 2014 2:14 pm

Oczywiście, że nie podróżował metrem, autobusem, tramwajem czy jakikolwiek innym środkiem transportu, w który musiałby przebywać w zbyt bliskich kontaktach z ludźmi. Nie w jego stylu, zupełnie – od tego typu zabaw miał swoją własną limuzynę z niezwykle sprawnym szoferem.
A jednak… Stacja była jednym z jego ulubionych punktów wieczornych spacerów.
Nocnych właściwie.
- Tak, nie – wymamrotał niewyraźnie do samego siebie, oglądając się przez ramię zdezorientowanym wzrokiem. Pociąg? Pociąg. Pociąg nie mógł przecież przejechać środkiem schodów, prawda? Pociąg i tory – tylko i wyłącznie. A jednak rozglądał się wokół siebie, chcąc mieć pewność, że zdąży umknąć przed pędzącym pojazdem.
- Nie, nie, to głupie – mruknął pod nosem, podciągając nieco bardziej materiał szala, szczelniej ukrywając niemalże białą szyję. Obrzucił niewielką garstkę ludzi pełnym zniesmaczenia spojrzeniem. Obrzydliwi, śmierdzący.
Moment. Ten nie śmierdział.
Może nawet nie był aż tak obrzydliwy?
Pociąg. Hałas. Paskudny hałas. Skrzywił się tak, jakby dźwięk nadjeżdżającego pojazdu sprawił mu paskudny, fizyczny ból. Zaraz jednak otrząsnął się z tego stanu chwilowej niedyspozycji. Pośpiesznym ruchem odgarnął pasma przydługich włosów z twarzy i ruszył szybkim, energicznym krokiem przed siebie.
Nie, nie. Nie do wejścia do pojazdu, absolutnie. Zmierzał prosto na tego nie-śmierdzącego i niekoniecznie-obrzydliwego człowieka, stawiając kroki tak twardo, jakby chciał natrzeć na niego całą swoją smukłą sylwetką. Staranować. Jak pociąg!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Pią Gru 26, 2014 7:06 pm

Noc nie należała do pogodnych, chyba że kochało się widok zasypanych śniegiem ulic. Z zasnutego chmurami nieba spadały wielkie, białe płatki przysypując wielkomiejski bród. Osiadały na domach, chodnikach, samochodach i ludziach. Zdobiły błyszczącymi w świetle lamp i reflektorów kryształkami każdego, kto dzisiejszej nocy zdecydował się wystawić nos na zimowy chłód.
Cyprien nie miał wyboru, musiał wysiąść właśnie teraz i wyjść na mróz, wszak to był jego przystanek - ostatni w drodze ku nieznanemu. Gdy potężna maszyna zatrzymała się na stacji, a z jej trzewi wylała się falą pstrokata, ludzka masa, malarz wciąż siedział na swoim miejscu. Patrzył przez szybę, cierpliwy, czekając aż część pasażerów opuści peron. Marzył mu się widok zupełnie pustej stacji i zasypanych śniegiem torów, ale nie mógł czekać tak długo. Poza tym w takim miejscu jak to raczej nigdy by tego nie doczekał. Londyn, nie miał zbyt wiele wspólnego z jego ojczystą Francją, a Victoria Station w niczym nie przypominała stacji z małych, francuskich miasteczek. Przez chwilę zachłysnął się tęsknotą i poczuciem obcości, ale to nie było przykre. Mógł teraz wspominać je z melancholią, ale i rozkoszować się nowościami, których w Londynie zapewne mu nie zabraknie. Wszak właśnie po to tu przybył, aby urzeczywistnić jedno ze swoich marzeń i doświadczyć wszystkiego, czego nie mógł doświadczyć w swojej pięknej Francji.
Wysiadł z ciepłego pociągu jako jeden z ostatnich i jeszcze nie zdążył zapiąć płaszcza. W jednej dłoni ściskał rączkę niewielkiej, skórzanej podróżnej torby, drugą zaś poprawiał luźno zarzucony na szyję szalik. Rozejrzał się po pustoszejącym peronie, a widok błyszczącego śniegu oraz chłód i zapach obcego miasta wywołały na jego twarzy uśmiech. Odetchnął głęboko, zamknął oczy. Teraz naprawdę czuł się wolny. Mógł iść gdzie chciał, robić co chciał, doznawać tego co chciał. Tutaj w Londynie... Niespodziewanie przeszedł go dreszcz i był przekonany, że to przez chłód oraz podświadome obawy, ale gdy uchylił powieki, popatrzył prosto w oczy idącego z przeciwka mężczyzny. Łagodne spojrzenie artysty skrzyżowało się z równie zimnym co dzisiejsza noc spojrzeniem obcego, i nawet przecinający im drogę ludzie nie mieli mocy by zniszczyć w oczach Cyprena tę dziwną, intrygującą chwilę. Kolejny dreszcz wstrząsnął jego ciałem i wtedy zrozumiał. Nie zdążył, a może nie chciał zareagować? Pozwolił mężczyźnie na siebie wpaść uprzednio zapierając się by nie spaść w dół, na tory, które zwolnił odjeżdżający pociąg. Nie było odwrotu. Skórzana torba upadła na ziemię gdy chwycił obcego za ramiona i przytulił się. Choć nie wiedział kim jest, choć nigdy się nie spotkali. W tamtej chwili Cyprien pozwolił sobie na to, co tak uwielbiał. Pozwolił sobie na improwizację dorabiając do tego spotkania barwne scenariusze zdarzeń. Objął mężczyznę wkładając w ten ruch taką ilość bezwarunkowego ciepła, że patrząc na to z boku śmiało można było sądzić, że właśnie oto dwóch przyjaciół spotkało się po kilku latach rozłąki.
- Witaj, mój przyjacielu. - Szepnął miękko w swoim ojczystym języku nie bacząc na to, że może zostać nie zrozumianym. Odruchowo wciągnął w płuca obcy zapach, zapamiętując go. Woń lilii zmieszała się z wonią, która należała do malarza, zapachem olejnych farb.

_________________
„Zaufaj tylko warg splotom,
bełkotom niezrozumiałym,
gestom w próżni zawisłym,
niedoskonałym.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Pią Gru 26, 2014 7:35 pm

To społeczeństwo było szalone, nie Haruna. Ludzie pokroju Cypriena powinni znajdować przyjemne, ciepłe lokum w przydrożnym psychiatryku. Nie on, on był przecież zupełnie normalny!
A jednak – w odpowiedzi na ten słodki, przyjacielski uścisk – energicznym ruchem podążył dłonią do jego szyi, zaciskając na niej smukłe, długie palce. Czy w samym sercu Londynu ktoś zwróciłby uwagę na jego niebezpieczne zagranie?
Zwłaszcza, że uścisk trwał zaledwie krótką chwilę! Zaraz puścił go, lecz nie odsunął się. Swobodnie ułożył dłonie na ramionach Cypriena i zupełnie luźnym gestem poprawił ułożenie materiału płaszcza, nieustępliwie spoglądając nieznajomemu mężczyźnie w oczy.
-Nie wolno tak robić – bardzo niski, cichy głos Haruny zabrzmiał dopiero po dłuższej chwili. Zimno, niezwykle stanowczo i pewnie. Po francusku. Choć nie był to jego ojczysty język, posługiwał się nim całkiem sprawnie.
Wciąż nie odsunął się. Stał blisko.
Jeszcze bliżej. Nieśpiesznym ruchem przeniósł ciężar swojego ciała na jedną nogę, jednocześnie lekko pochylając się w kierunku nieznajomego artysty, aby bezwstydnie zaciągnąć się zapachem Cypriena. Wręcz przyłożył nos do luźno przewiązanego szala, chłonąc ten aromat całym sobą.
I w końcu odsunął się gwałtownie, postępując krok w tył, po czym rozejrzał się wokół ze szczerym zdezorientowaniem.
- Pociąg! – elokwentnie wyjaśnił swoje zachowanie, czym prędzej łapiąc dłoni mężczyzny, aby odciągnąć go od torów. Jakby w obawie o jego życie! A może swoje własne. W efekcie stanęli nieco dalej od brzegu peronu.
Krotka chwila milczenia. Haruna wyjrzał znad jego ramienia na tory i zmarszczył lekko czoło.
Nie puścił go. Tak jak wcześniej, tak i w tym momencie obejmował smukłymi palcami jego ciało. Zmieniło się jedynie miejsce. Nadgarstek. Uwielbiał ten obszar… Ściskać, wykręcać, drapać, całować, lizać i gryźć.
- Myliłem się – mruknął, wolną dłonią nerwowo odgarniając niesforne, wilgotne kosmyki. – Potrzebuję wina, artysto. Wypijesz je ze mną – postanowił. – Masz wino? Masz tam wino, prawda? Wypijemy francuskie wino. I pociąg – dodał, spoglądając w kierunku jego torby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Sob Gru 27, 2014 12:16 am

To nie tak, że się tego nie spodziewał. On po prostu brał pod uwagę wszystkie ewentualności łącznie z tym, że już na wstępie trafił na psychopatę, który wbije mu nóż w brzuch i pozostawi konającego na peronie. Ta opcja wydawała mu się nawet dziwnie kusząca, choć wcale nie chciał umierać. Miał po prostu bardzo nietypowe podejście do kwestii śmierci. I nikt nigdy nie powiedział, że Cyprien jest normalny, a nawet więcej, znakomita większość uważała go za szaleńca, a w najlepszym wypadku za dziwaka. To było takie wygodne!
Wzdrygnął się czując zimne palce na rozgrzanej skórze szyi. Adrenalina uderzyła mu do głowy, rozpaliła policzki, ale zmiast strachu w zielonych oczach pojawiło się zaciekawienie. Momentalnie opuścił ramiona i wbił wzrok w twarz nieznajomego. Z tak bliska mógł się jej przyjrzeć, jednak nie skupił się na tym. Nie mógł oderwać spojrzenia od jego uczu, choć nie był wstanie wyczyć z nich najbliższych zamairów mężczyzny. W uszach zadźwięczały słowa, które bez zastanowienia przyjął do wiadomości nawet nie dziwiąc się, że usłyszał swój ojczysty język. Nawet nie drgnął kiedy nieznajomy się ku niemu nachylił. Może komuś innemu wydałoby się to niesamowicie dziwne, ale... przecież Cyprien jeszcze chwilę temu zrobił dokładnie to samo. Uśmiechnął się z wyrozumiałością, ale nim zdązył się odezwać został pociągnięty w głąb peronu. Jeszcze chwila, a nie zdążyłby chwycić porzuconej torby, której raczkę zahaczył samymi palcami. Poprawi uchwyt. Kilka kroków, silny ucisk zimnych palców na nadgarstku, a on choć nie wiedział co się dzieje czuł się po prostu doskonale. Serce przyspieszyło swój bieg, pędzaca krew rozgrzała go i uchroniła przed zimowym chłodem, który wdzierał się pod rozpięty płaszcz. Nie próbował się wyrywać. Znów nieco zadarł brodę spoglądając obcemu w twarz dopiero teraz zastanawiajac się z kim ma do czynienia. Nie myślał nad tym dlaczego to jemu się przydarzyło, liczył jedynie na to, że będzie miał co wspominać z wycieczki do Londynu. Słysząc postanowienie rozpogodził się. Dlaczego został nazwany artystą szybko stało się dla niego jasne, więc nawet nie zapytał.
- Niestety nie mam. - Odparł przepraszajacym tonem. - Ale chętnie wypiję z tobą wino. Bedzie mi bardzo miło. A pociąg... - Zerknął przez własne ramię odprowdzając wzrokiem kilka wagonów odjeżdżających z kolejnego peronu. - Nie chcę już nigdzie jechać więc jeśli chcesz wino to nie w pociągu. - Kompletnie nie wiedział o co chodzi obcemu odnośnie pociągów i uznał to za zwykły brak umiejętności posługiwania się jezykiem francuskim, jakąś drobną pomyłkę, albo skrót myślowy. Zwrócił się ku męzczyźnie i uśmiechnął łagodnie.

_________________
„Zaufaj tylko warg splotom,
bełkotom niezrozumiałym,
gestom w próżni zawisłym,
niedoskonałym.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Sob Gru 27, 2014 10:50 pm

- Wino. Potrzebujemy wina, artysto – wymamrotał pod nosem tak, jakby wcale nie zwracał się do Cypriena, a mówił do samego siebie. Bądź głosów, które skrzętnie przechowywał w swojej głowie, chroniąc je przed światem zewnętrznym.
Nikt. Nie mógł się. O nich. Dowiedzieć.
Nikt nie. Mógł się. Dowiedzieć.
- Wino – powtórzył gorączkowo, po czym sprawnie okręcił się tak, aby stanąć do niego plecami, jednocześnie nie puszczając dłoni Cypriena. Energicznym, sprężystym krokiem ruszył przed siebie, jego prowadząc za sobą niemal jak niesforne dziecko. Haruna zawsze chodził szybko! A artyście narzucił konieczność nadążania za sobą, jednocześnie nie zastanawiając się nad tym w najmniejszym nawet stopniu. Nie pomyślał nawet o tym, czy Cyprien na pewno nie miałby nic przeciwko!
- Cicho! – syknął pod nosem, lecz nie obejrzał się na swojego towarzysza. Utkwił spojrzenie w mijanych krzakach, chwilę wpatrując się w nie niezwykle uważnie, po czym uśmiechnął się promiennie, kontynuując żwawy marsz. Ten drobny moment mógłby wydać się niezwykle groteskowy… Bądź pijacki. Tak, z całą pewnością jakieś cudowne substancje już musiały krążyć w żyłach Haruny, skoro zachowywał się tak ekstrawagancko.
I na pewno nie były to dobrze dobrane psychotropy!
- Ty – odwrócił się w kierunku Cypriena, mierząc go uważnym wzrokiem. – Ty musisz kupić. Ja poczekam tutaj. Poczekam. Kup. Dobre kup! - oznajmił, dopiero po chwili puszczając jego nadgarstek. Sam został na zewnątrz – dumny i wyprostowany, lustrując otoczenie uważnym spojrzeniem. Zaciągnął się zimnym, rześkim powietrzem, jednocześnie wykrzywiając usta w subtelnym, delikatnym uśmiechu… I nagle ta cała chaotyczna, niespokojna postać nabrała pewnej ogłady, słodkiej łagodności.
- Nie każ mi czekać, artysto – nie zagrzmiał, nie huknął i nie powiedział tego chaotycznie. A zupełnie spokojnie, spoglądając w jego kierunku krótko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Sob Sty 03, 2015 7:26 pm

Cyprien zawsze miał słabość do osobliwych ludzi. Zamiast odstraszać, fascynowali go i zwykle przyciągali swoim szaleństwem, któremu chętnie i on się poddawał. Warto jednak pamiętać, że robił to tylko dlatego, że chciał... a może jedynie tak mu się wydawało? Cóż, najważniejsze, że czuł się z tym dobrze. Uważał nieprzewidywalność za jedną z piękniejszych, zdecydowanie pożądanych cech. Zapewne właśnie dlatego tak chętnie dawał się ciągnąć w nieznane. Nie odczuwał żadnego strachu, żadnego dyskomfortu. Gdy weszli w głąb stacji rozglądał się z zaciekawieniem godnym dziecka wpuszczonego do sklepu z zabawkami, chłonął nowe widoki i zapachy. Victoria Station był ogromny i bez wątpienia malarz zgubiłby się gdyby nie dotyk nieznajomego. Choć mało delikatny był jego przewodnikiem, więc nie musiał specjalnie patrzeć pod nogi ani tworzyć w głowie mapy by zapamiętać drogę. Było mu to zupełnie obojętne gdzie pójdą, przecież mógł się zgubić. Nie miał konkretnego celu. Ten, który sobie postawił osiągnął z chwilą opuszczenia ciepłego przedziału w pociągu.
Dopiero gdy opuścili gmach stacji, a zmiana temperatury dała mu się we znaki, ponownie spojrzał na swojego towarzysza. Gdzie się tak spieszył?
- Przecież nic nie mówię. - Odruchowo odpowiedział na syknięcie, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że nie zwracano się do niego. Obejrzał się przez ramię szukając kogoś, kogo nieznajomy uciszał, ale nie zauważył nic szczególnego. Mijani ludzie nie specjalnie zwracali na nich uwagę brnąc w śniegu ku swoim sprawom. Przez swoją ciekawość Cyprien potknął się na śliskim chodniku z ledwością łapiąc pion chyba tylko dlatego, że nieznajomy właśnie zdecydował się zatrzymać. Malarz siłą rzeczy trochę pociągnął go w dół i gdy już stanął pewnie, wyjrzał z pomiędzy roztrzepanych przez wiatr, rudych włosów. Dotyk zniknął i francuz w myślach podziękował losowi bo zaczynało mu się robić naprawdę zimno. Odstawił torbę na ziemię i zapiął płaszcz w międzyczasie spoglądając na sklepową wystawę. Kupienie dobrego wina stawało się problematyczne gdy miało się niemal puste kieszenie. Znów zerknął na mężczyznę. O proszę, jaki życzeniowy ton. Uśmiechnął się przekornie.
- Kupię, ale tylko wtedy gdy wypijemy je w jakimś ciepłym miejscu. - Oznajmił swobodnie i podniósł torbę tak na wypadek gdyby mężczyzna miał zamiar zrobić coś nieprzewidywalnego. Może gdyby Cyprien bardziej mu się przyglądał i przywiązywał większą wagę do jego słów, dostrzegłby tę subtelną zmianę, ale na razie nie miał pojęcia, że naprawdę ma do czynienia z szaleńcem, którego zachowania zmieniają się co kilka chwil.

_________________
„Zaufaj tylko warg splotom,
bełkotom niezrozumiałym,
gestom w próżni zawisłym,
niedoskonałym.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Victoria Station   Wto Sty 13, 2015 10:10 pm

[z tematu - koniec sesji]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Victoria Station   

Powrót do góry Go down
 
Victoria Station
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Victoria
» Victoria Rose
» Victoria Valerious

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Komunikacja miejska-
Skocz do: